Czasem wystarczy jeden punkt zapalny, a innym razem wydarzenia następują po sobie lawinowo. Ale jeśli przyjęcie w domu zamienia się w katastrofę, próżno szukać koła ratunkowego. W tym przypadku świetnie sprawdza się powiedzenie – lepiej zapobiegać, niż leczyć. Przekonaj się zatem co zrobić, aby uniknąć wpadki przy organizacji domówki.

Katastrofa przy stole

Poczęstunek jest nieodłącznym elementem spotkań tego typu, ale może się okazać, że stanie on przyczynkiem do kulinarnej katastrofy. W dzisiejszych czasach nasza świadomość w kwestiach żywienia stale rośnie – wielu jest na dietach eliminacyjnych, inni świadomie rezygnują z niektórych produktów lub przeciwnie – hołdują tylko konkretnym rozwiązaniom. W tym gąszczu diet i alergii pokarmowych łatwo o zawrót głowy, a co za tym idzie, niezłą wpadkę.

Jeśli zatem nie chcesz, aby goście przy twoim stole z zawodem kręcili nosem, zrób wywiad przed spotkaniem. Dopytaj o ewentualne nietolerancje lub preferencje żywieniowe. Zaoszczędzi ci to wiele nerwów, gdyby przy stole się okazało, ze nikt nie tyka przygotowanych przez ciebie potraw.

Niespodziewani goście

Szykujesz imprezę w domu, zestawiasz listę gości i przygotowujesz dla nich menu? Twoje plany szybko mogą zostać zweryfikowane przez nadgorliwców. Pewnie każdy z nas takich zna – zaproś jeszcze Ankę, bo nie ma co robić wieczorem lub przyjdę z Andrzejem z siłowni. Z jego bratem też. Efekt? Twoje plany biorą w łeb, impreza niebezpiecznie się rozrasta i to wszystko grozi tym, że prędzej czy później całe wydarzenie wymknie się spod kontroli. Nieplanowani goście na domówce bywają sporym problemem.

Jak sobie z tym poradzić? Jasno określ zasady. Przy zaproszeniu powiedz swoim gościom, że są zapraszani w parach lub z jedną osobą towarzyszącą. Co za dużo, to nie zdrowo, zwłaszcza jeśli chodzi o nieplanowanych, a co gorsza zupełnie nieznajomych gości.

Przeczytaj też: Goście z piekła rodem

O co chodzi z tymi butami?

To problem, który na pewno się pojawi. Co prawda zasady savoir vivre mówią jasno – dobry gospodarz nie powinien nakłaniać swoich gości do zdejmowania butów. Jednak zasady to jedno, a drugie to praktyka – wszak na butach przenosimy bakterie i zabrudzenia. W rezultacie na twoją posadzkę trafi nie tylko piasek, który zarysuje podłogę, ale też zarazki, które mogą być niebezpieczne dla dzieci lub zwierząt. Zdejmowanie butów w gościach to kontrowersyjny temat i zapewne w twoim towarzystwie zdania również będą podzielone.

Jak z tego wybrnąć? Musisz pamiętać przede wszystkim, kto ustala zasady w twoim domu. Gościnność ma swoje granice, bo jeśli nie życzysz sobie, żeby goście chodzili po mieszkaniu w butach, masz prawo oczekiwać od nich aby postąpili zgodnie z twoimi wskazówkami. Aby uniknąć krępującej sytuacji warto uprzedzić o tym już na samym wstępie. Jeśli będzie to elegancka impreza, gdzie skarpetki nijak nie będą pasować do szykownych strojów, warto zachęcić gości do przyniesienia obuwia zmiennego. Na pewno jednak nie podsuwaj gościom pod nos twoich domowych kapci, bo pewnie sam nie chciałbyś, aby taka sytuacja spotkała ciebie u kogoś w domu, prawda?

Za dużo polityki

Polityka to grząski temat. Konstruktywna wymiana zdań może pomóc zrozumieć racje drugiej strony, ale prawie zawsze wygłaszanie światopoglądowych tyrad w nieznanym towarzystwie jest ryzykowne. Bo tylko niewielka iskierka w postaci niewybrednego komentarza wystarcza, aby wszystkim zapalił się grunt pod nogami. Dyskusje polityczne mają to do siebie, że najlepiej rozmawia się w zgodnym gronie. W przeciwnym razie twoja impreza może skończyć się niemałą katastrofą.

Jak poradzić sobie z tym problemem? Jeśli obawiasz się ostrego starcia dwóch stronnictw, warto wspomnieć, że jako gospodarz, nie życzysz sobie rozmów o polityce. Innym sposobem jest rozdzielenie od siebie tych stronnictw – dystans stołu nie jest co prawda pewną barierą, ale przynajmniej konieczność przekrzykiwania całego towarzystwa, może nieco ostudzić dyskusyjny zapał.

Zajęty jak gospodarz

To oczywiste, że większość obowiązków związanych z organizacją domowej imprezy, spoczywa na gospodarzu. Jednak pewnie każdemu z nas zdarzyło się, że impreza okazała się niekończącym maratonem między kuchnią, jadalnią a salonem. Może goście nie odczują tego na własnej skórze, ale dla gospodarza, który nie ma nawet czasu się bawić, taka impreza z pewnością zamieni się w katastrofę.

Co zrobić, żeby się nie narobić w trakcie imprezy u siebie w domu? Po pierwsze: odpuść sobie. Bałaganu nie unikniesz, a porozstawiane po kątach szklanki i inne przedmioty zbierzesz później. Po drugie poproś o pomoc.

Przeczytaj też: Gospodarze z piekła rodem

A co z dziećmi?

W tym przypadku zdecydowanie musisz podjąć działania prewencyjne. Jak jest z dziećmi, wie każdy – niesforne maluchy mogą skutecznie przejąć kontrolę nad całym towarzystwem zwłaszcza, jeśli ich rodzice nie dopilnują zachowania swoich pociech. Dlatego na wstępie określ, czy na spotkanie są również zaproszone dzieci. To nic dziwnego – coraz częściej możemy spotkać restauracje i knajpy, do których wstęp mają dzieciaki np. powyżej 15 roku życia. Podobnie wesela bez dzieci nikogo nie dziwią.

Jakie są twoje doświadczenia w tego typu sytuacjach? Na koniec warto dodać, że katastrofalne skutki może przynieść zbyt głośna impreza, zwłaszcza w relacjach z sąsiadami.